To był swego rodzaju spektakl aktorsko-pieśniarski, pełen wspomnień i opowieści poważnych, żartobliwych, a nawet osobistych. Wykonywane piosenki też układały się w ciąg prywatnych czy scenicznych przeżyć. Michał Bajor w Konińskim Domu Kultury zaprezentował swoją nową płytę: „Kolor Cafe. Przeboje włoskie i francuskie”.  Dlaczego „Kolor Cafe”? Bo:
  Kocham tę „Kolor Cafe”
  W kawiarni włosy twe
  W kawiarni szyja lśni (…)
  Biżuteria drży
  W kawie gra i smak ma kawy…
To oczywiście „licentia poetica” Rafała Dziwisza, tłumacza tekstu Serge Gainsburga, który w oryginale śpiewa do kobiety, mającej ciemniejszy kolor skóry – i stąd jest połączenie z kawą. Rafał Dziwisz wykonał, jak informował Michał Bajor, nowe tłumaczenia większości piosenek umieszczonych na płycie „Kolor Cafe”. Można powiedzieć, że udanych, że „nie zgrzytają piaskiem po zębach”.  Ale Bajor wykonał też dzieła tłumaczone przez Wojciecha Młynarskiego, jak choćby „Blue tango” Paolo Conte, czy przez Jeremiego Przyborę „Tombe la neige” (Pada śnieg) Salvatore Adamo:
  Jak ten śnieg pada,
  nie zostałeś ze mną dziś.
  Jak ten śnieg pada,
  nigdy już nie zostałbyś…
To nie jest pierwsze spotkanie Michała Bajora z piosenką francuską. Już na pierwszej płycie, nagranej w 1987 roku, znalazły się przeboje, jak „Ogrzej mnie” czy „Walc na tysiąc pas”. Ten ostatni utwór ze słowami i muzyką Jacquesa Brela stał się jednym z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych w repertuarze artysty. „Fascynację do jego twórczości zaszczepił mi w teatrze Ateneum sam mistrz Wojciech Młynarski” – powiedział w wywiadzie dla „Gazety Krakowskiej”. Dla niego piosenki Aznavoura, Brela, Piaf były wyznacznikiem gustu dobrej estrady, od kolorowych włoskich po mądre francuskie przeboje. I tak zostało do dzisiaj, z tą różnicą, że piosenki francuskie postanowił wymieszać na płycie z włoskimi. Może zadziałała tu magia choćby Paolo Conte, który z twórcy piosenek wyrósł na myśliciela, autora cytowanych przez Bajora sentencji, jak choćby: „Rodzimy się samotni, umieramy samotni, a między tymi wydarzeniami jest niemały bajzel”.
Na płycie znalazło się 19 piosenek, z których 16 zostało nagranych po raz pierwszy.  To bardzo zróżnicowany repertuar od przejmującej „Je sui malade” Dalidy:
  Nie, nie marzę już
  I nie palę już
  A mój anioł stróż gdzieś znikł…
przez kolorowe, wspomniane już „Couleur cafe” Serge Gainsburga, czy „Quando, quando” Paolo Conte, „Miłość to jest gra” z repertuaru Joe Dassina, „Komedianci” Charlesa Aznavoura, aż po „Hymn miłości” Edith Piaf. Są tłumaczenia, ale też utwory z oryginalnymi tekstami włoskimi i francuskimi. W stylowych aranżacjach Wojciecha Borkowskiego, który przy fortepianie towarzyszył, z udziałem wspaniałych muzyków, Michałowi Bajorowi. Choć w nowych aranżach słychać elementy nowoczesności, to nienachalne. Wokaliście i muzykom pięknie udało się uchwycić stylistykę i klimat oryginałów. To wielki ukłon dla mistrzów, przemyślany przez artystę (artystów), potrafiących interpretować utwory znane przez filtr własnych doświadczeń życiowych i artystycznych. A wszystko, co warto zauważyć, dodatkowo opatrzone komentarzami Michała Bajora, mającego co opowiadać i potrafiącego opowiadać. Ten przekonywujący kontakt z publicznością zaowocował kilkoma bisami.

REKLAMA:
Sniezna paczka

Zapowiedzi

Odwiedź również